DKF: dwie Eurydyki i malarska pamięć

Bohaterki kwietniowej projekcji w ramach DKF Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego mówią do siebie przez różne dziedziny kultury – muzykę, literaturę, a przede wszystkim malarstwo. Wszystko po to, by przekazać to co niematerialne, czyli własne uczucia.

Tak można by streścić klimat filmu „Portret kobiety w ogniu” Céline Sciammy, będącego kolejną propozycją DKF Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego, która tradycyjnie już miała miejsce w czwartek, tym razem 30 kwietnia, w Miejskim Ośrodku Kultury.

Sam obraz to zaś opowieść o dwóch kobietach: wyzwolonej malarce Mariannie oraz arystokratce Heloizie, gdzie ta pierwsza ma stworzyć portret tej drugiej, szykowanej do niechcianego zamążpójścia przez matkę. Co więcej, cała historia dzieje się we Francji, a dokładnie w Bretanii w drugiej połowie XVIII wieku, zaś bohaterki pomimo statusu i świadomości, nie mogą sobie pozwolić jeszcze na ucieczkę od ustalonych konwenansów. Bo Marianna i Heloiza, w które kapitalnie wcielają się Noemie Merlant i Adele Haenel, po prostu zakochują się w sobie, a swoje emocje wyrażają także za pomocą wspomnianych dzieł kultury. Kobiety wymieniają się więc swoimi doświadczeniami muzyki, czytają wraz ze służącą Zofią mit o Eurydyce i Orfeuszu, który na różne sposoby interpretują, zaś malarstwo obecne jest nie tylko w tym jednym portrecie.

Co ciekawe, nie jest to pierwszy film francuskiej reżyserki o problemach i rozterkach kobiet, lecz debiutancki pod względem osadzenia w minionej epoce. Jak można było dowiedzieć się z prelekcji przed pokazem, Céline Sciamma ma już na swoim koncie dzieła podejmujące tematy tożsamości psychoseksualnej i dorastania z punktu widzenia młodych dziewczyn, które rozgrywały się współcześnie.

Jednak dopiero „Portret kobiety w ogniu” został szerzej doceniony, w tym na Festiwalu Filmowym w Cannes, gdzie twórczyni zdobyła Złotą Palmę za scenariusz oraz Palmę Queer za podjęcie tematyki dotyczącej osób ze społeczności LGBT+. W końcu bohaterki filmu łączy homoerotyczna miłość, a w Gnieźnie projekcja tego obrazu zbiegła się z Tygodniem Widzialności Lesbijek.

Warto dodać, że obraz Sciammy przypadł również do gustu publiczności, która niemal od razu podjęła żywą dyskusję oraz doceniła jego subtelny i artystyczny klimat, zastanawiała się nad spełnieniem uczucia Marianny i Heloizy, a także innymi tematami pojawiającymi się w filmie.