Marcowy pokaz DKF Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego, to spotkanie z filmowym klasykiem, uznawanym niekiedy za jedno z ważniejszych dzieł wszech czasów. Obraz, który opowiadając o życiu i relacjach pomiędzy bohaterami, robi to w sposób lekki, zabawny, a nawet zaskakujący.
Mowa oczywiście o „Atalancie” Jeana Vigo, którą w ostatni czwartek miesiąca, czyli 26 marca, można było obejrzeć tradycyjnie w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie. Jednak zanim historia świeżo poślubionej pary: Juliette i Jeana, który jest kapitanem tytułowej barki oraz starego i rubasznego marynarza Julesa i licznych kotów wybrzmiała w pełni, to zgromadzeni widzowie mieli okazję wysłuchać krótkiej prelekcji na temat reżysera dzieła.
Z wprowadzenia wygłoszonego przez Kamilę Kasprzak-Bartkowiak, można więc było dowiedzieć się, że pochodzący z Francji Jean Vigo, przeżył niespełna 30 lat, pochodził z „buntowniczej rodziny” i zrealizował w sumie 4 filmy. Jego ojciec był bowiem aktywnym anarchistą i choć zmarł w więzieniu, kiedy Jean miał 12 lat, to zdążył przekazać synowi swoje idee. Widać je na pewno w pierwszym krótkometrażowym dokumencie twórcy „A propos Nicei”, gdzie pod pozorem przyglądania się ludziom i miastu, przemyca on krytykę panujących nierówności społecznych.
I mimo że kolejny film, którego tytuł można tłumaczyć jako „Tais, król wody” to znów oparta na faktach opowieść o pływaku, to pierwsza średniometrażowa fabuła, czyli „Pała ze sprawowania” już wywołała burzę. Ten niedługi film o buncie uczniów przeciw nauczycielom został bowiem ocenzurowany za słowo „merde”, które wymawia jeden z bohaterów.
No i w końcu jest „Atalanta” z 1934 roku, która także wydaje się zwyczajnym obrazem, lecz ze scenariuszem Vigo, który złagodził pierwotnie bardziej konserwatywne i patriarchalne oczekiwania, a swoją formą i sposobem przedstawienia bohaterów, poniekąd wyprzedzał swoje czasy.
Warto dodać, że przedwojenna „Atalanta” przypadła też do gustu gnieźnieńskiej publiczności, która polubiła jej bohaterów, a w szczególności nietuzinkowego Julesa. Co więcej zebrani zastanawiali się, czy miłość młodych bohaterów przetrwała pierwszy małżeński kryzys; nie kryli też pozytywnych słów dla poprowadzonej akcji.
Być może więc rację miał Michał Oleszczyk, krytyk filmowy i członek jury głównego na Festiwalu Offeliada w 2023 roku, umieszczając ten film na szczycie swojej listy 100 filmów wszech czasów…
