DKF: przedwojenne studium strachu i moralności

Jak zachowasz się kiedy stracisz dziecko? Co robisz, kiedy tych strat będzie więcej i groza zawiśnie nad miastem? Czy zaufasz prawu i służbom, a może dasz się ponieść emocjom i sam wymierzysz sprawiedliwość? I czy spojrzysz w przerażone oczy mordercy?

Początek trzeciego roku działalności Dyskusyjnego Klubu Filmowego Offeliada im. Andrzeja Ciążyńskiego, to ukłon w stronę klasyki, która już nie raz gościła w programie wydarzenia. Tym razem, podczas spotkania, które odbyło się 22 stycznia w Miejski Ośrodek Kultury w Gnieźnie był to powrót do czarno-białego ekspresjonizmu niemieckiego w postaci filmu z 1931 roku, czyli „M – morderca” w reżyserii Fritza Langa.

I choć twórca kojarzony jest z kinem niemieckim, to jak można było dowiedzieć się z prelekcji przed pokazem, miał on austriacko-żydowskie pochodzenie. W związku z tym przed wojną wyjechał z Europy, choć kiedy naziści dochodzili do władzy, otrzymał od nich propozycję kręcenia filmów dla III Rzeszy. Natomiast w Stanach, dokąd wyemigrował, skupił się na westernach czy filmach gangsterskich i kryminalnych, które jednak nie dorównały innemu wybitnemu dziełu, czyli będącym jeszcze filmem niemym „Metropolis”(1927).

Tymczasem „M – morderca” znany też jako „M jak morderca”, to historia mieszkańców miasta, gdzie grasuje seryjny zabójca dzieci. Ludzi tych zaczyna paraliżować strach i wzajemne oskarżenia, a jednocześnie silna potrzeba schwytania sprawcy, czego podejmuje się policja oraz lokalny… światek przestępczy.

Co ciekawe, film pomimo poważnego tematu, nie został też pozbawiony wątków humorystycznych jak organizowanie się zaangażowanej do poszukiwań grupy żebraków czy relacji policja – przestępcy, a także ciekawych ujęć budynków i miasta.

Poza tym był to jeden z pierwszych filmów o seryjnych mordercach oraz pierwszy obraz z tzw. leitmotivem, czyli powtarzającym się elementem muzycznym.

Osobna rzecz, to niewdzięczna, ale znakomita, bo wygrana w dużej mierze wystraszonym spojrzeniem, rola Petera Lorre jako tytułowego zbrodniarza.

W związku z tematem oraz jego realizacją, film wzbudził żywą dyskusję wśród widzów obecnych na sali widowiskowej, gdzie odbywają się comiesięczne spotkania DKF Offeliada. Odbiorczynie i odbiorcy zastanawiali się m.in. nad tym, jak karać zabójców dzieci i pedofili, czy choroba psychiczna może być jakimkolwiek usprawiedliwieniem, a prawo jest wystarczające i czy w sytuacji tragedii zawsze oczekujemy zemsty. Co więcej, film przez swoją finałową scenę pokazał też swój uniwersalny przekaz w powyższych tematach.